O bezmyślnym podsuwaniu mikrofonu

Sami byśmy tego lepiej nie napisali. Grzegorz Sroczyński z Gazety Wyborczej mocno o swoich kolegach, dziennikarzach ekonomicznych: „Chyba w żadnym środowisku poglądy nie były tak mocno zglajchszaltowane.
Powtarzanie obowiązujących „prawd”, bezmyślne podsuwanie mikrofonu rozmaitym „ekspertom” wynajętym przez banki, zwalnianie się z zawodowego krytycyzmu – to wszystko ma poważne konsekwencje.
Rozplenienie się w Polsce na niespotykaną skalę instrumentów finansowych wysokiego ryzyka (nazwanych kredytami walutowymi) czy śmieciowych polisolokat jest bezpośrednim efektem takiego kiepskiego dziennikarstwa.”

W punkt. Chcielibyśmy jednak zwrócić uwagę, że o zatrudnianiu tego rodzaju pracowników mediów decydują wydawcy. A oni żyją nie z czytelnictwa, ale z reklam np. od banków i towarzystw ubezpieczeniowych.

Ostatnio „Puls Biznesu” opisał jak pośrednicy finansowi okradają Towarzystwa Ubezpieczeniowe korzystając z patologicznej branży „polisolokat” stworzonej pod dyskretną kuratelą KNF. Zorganizowane grupy agentów okradły firmy ubezpieczeniowe na setki milionów złotych. Aresztowano już kilkanaście osób w tym dyrektorkę z ING Życie. Oczywiście te ukradzione pieniądze to oszczędności kilentów. Afera na 100 fajerek i jak to mówią policjanci „sprawa jest rozwojowa”.

Jak myślicie, czy jakieś inne media podjęły temat? Nic podobnego. Krótkie omówienie artykułu dał tylko Dziennik Gazeta Prawna.

Ot, choćby czołowy spec od pieniędzyw GW Maciej Samcik milczy jak większość jego kolegów. Czy to ma związek z tym, że przy jego filmikach reklamuje się ING Bank? My w to nie wierzymy, ale są tacy, co nas nie chcą słuchać.

I tak to się kręci.

Pełny tekst Grzegorza Sroczyńskiego: http://wyborcza.pl/duzyformat/1,148347,19136747,do-przyjaciol-dziennikarzy-sroczynski.html